Czy jesteśmy gotowi na ponowne zamknięcie szkół?

Dnia 15 października 2020 na konferencji prasowej, premier Mateusz Morawiecki przedstawił kolejne obostrzenia związane z epidemią wirusa COVID-19. Tym razem, poza innymi sektorami gospodarki, nowe rozporządzenia zostały wydane również w sprawie sektora edukacji.

Od dnia 17 października zostają wprowadzone następujące zmiany:

  • w strefie żółtej

na uczelniach i w szkołach ponadpodstawowych wprowadzone zostaje nauczanie hybrydowe

  • w strefie czerwonej

na uczelniach i w szkołach ponadpodstawowych wprowadzone zostaje nauczanie zdalne

Uczniowie i studenci mogą uczestniczyć jedynie w zajęciach praktycznych (ćwiczenia, laboratoria) w formie zajęć stacjonarnych.

Szkoły podstawowe na ten moment pracują bez zmian, w trybie nauki stacjonarnej. Jednak zmiana sposobu nauczania na najniższym szczeblu edukacji również może ulec zmianie w kolejnych dniach. Wszystko będzie zależało od dynamiki zakażeń.

Czy szkoły są już gotowe na nauczanie zdalne?

W marcu tego roku, kiedy gospodarka całkowicie wyhamowała i został wprowadzony tzw. „lockdown”, również została zawieszona nauka w szkołach i na uczelniach wyższych. Decyzja była nagła, gwałtowna, a polski system edukacji nie był gotowy na wprowadzenie takich restrykcji. W kolejnych tygodniach i miesiącach widoczne były braki w przygotowaniu kadry nauczycielskiej do prowadzenia zajęć online. Do tego doszło wykluczenie pewnej części uczniów, którzy ze względu na miejsce zamieszkania lub trudną sytuację finansową, zostali pozbawieni możliwości uczestnictwa w lekcjach za pośrednictwem internetu. Nie każda szkoła potrafiła skutecznie i szybko przygotować zasoby sprzętowe, przeszkolić nauczycieli z obsługi programów do wirtualnych zajęć. Zapanował chaos.

Z przeprowadzonego przez serwis e-korepetycje.net badania ankietowego w dniach 2-21.06.2020, skierowanego do 4 grup odbiorców: nauczycieli, uczniów, korepetytorów i rodziców, jasno wynikało, że polski system nauczania ma jeszcze dużo do nadrobienia. Na podstawie wyników z ankiet został opracowany obszerny raport  „Sytuacja w edukacji w czasie pandemii”.

Jak wyglądały początki edukacji zdalnej?

Na szereg pytań w związku z tym tematem, odpowiadali korepetytorzy, uczniowie, rodzice oraz nauczyciele. Każda z tych grup miała inne spostrzeżenia i uwagi, ale wszyscy zgodnie powtarzali, że brak jasnych przepisów i rozporządzeń, dowolność ich interpretacji, wprowadził ogromne problemy w przeprowadzaniu skutecznych zajęć z uczniami.

Uczniowie

To ta grupa najbardziej odczuła wprowadzone zmiany w systemie szkolnictwa. Nagłe zamknięcie w domach, pozbawienie możliwości kontaktu z rówieśnikami sprawiły, że część uczniów poczuła się zagubiona. Na uczniu spoczęła pełna odpowiedzialność za samodzielne odrabianie lekcji, przerabianie nowych tematów. Niestety, ale system prowadzenia zajęć i przesyłania prac domowych zdecydowanie tego nie ułatwiał. Aż 24,8% uczniów otrzymywało jedynie tematy lekcji do samodzielnego przerobienia.

Nie było możliwości konsultacji z nauczycielem w celu wyjaśnienia niezrozumiałych treści. Odpowiedzialność za tą kwestię spoczęła na rodzicach i korepetytorach, którzy musieli stać się nauczycielami.

Czy tym razem również tak będzie? Czy przez te pół roku, kiedy było wiadomo, że nadejdzie druga fala zachorowań, szkoły, władze, miały czas na opracowanie jasnych procedur i usprawnienie systemu nauki zdalnej? Czy nauczyciele zostali już odpowiednio w tym celu przeszkoleni?

W czerwcu, po ponad dwóch miesiącach prowadzenia lekcji online, zdaniem 33,2% uczniów, nauczyciele kompletnie nie potrafili odnaleźć się w wirtualnej rzeczywistości, sprawnie obsłużyć aplikacji czy przekazać wiedzy w mniej tradycyjny sposób. Nadal podstawą do nauki były szkolne podręczniki i ćwiczenia, choć edukacja zdalna pozwala przecież na wykorzystanie wielu ciekawych rozwiązań i pomocy edukacyjnych. Mowa tutaj o platformach i aplikacjach edukacyjnych, filmach, blogach, prezentacjach multimedialnych. Niestety, ale z takich opcji skorzystał jedynie co piąty nauczyciel. Nauka zdalna była tym samym co nauka stacjonarna, a jedynie uczeń został przeniesiony ze szkolnej ławki do domowego biurka.

Rodzice

Wśród ankietowanych rodziców przeważającą grupę stanowili ci posiadający dzieci w wieku 11-15 lat oraz dzieci starsze. Wydawałoby się, że nastolatki powinny być dość samodzielne jeżeli chodzi o kwestię nauki i odrabiania prac domowych. Niestety nic bardziej mylnego. W szkołach uczniowie nie są uczeni metod samodzielnej pracy, tworzenia map myśli, samodzielnego wyszukiwania odpowiedzi na zadawane pytania. System szkolnictwa nadal jest skostniały, a prowadzone zajęcia opierają się z reguły na podaniu strony w podręczniku i przerobieniu ćwiczeń, które nie wykraczają poza podany temat. Brak zadań kreatywnych, zmuszających do samodzielnego myślenia, logicznego łączenia faktów i wyciągania wniosków. To poskutkowało tym, że w zależności od złożoności zagadnienia, aż 78,4% badanych rodziców musiało wspomóc swoje dziecko w nauce. Pomoc ta nie ograniczała się jednak do dopilnowania nauki. Opiekunowie musieli zastąpić nauczyciela, tłumaczyć całe tematy w książkach, przerabiać z dzieckiem materiał od początku do końca.

Konieczność pracy z dzieckiem to nie był jedyny problem rodziców. Brak zunifikowanej formy komunikacji szkoły z uczniami spowodował, że samo przesyłanie gotowych prac domowych było wyzwaniem. Część materiałów było przekazywane przez system Librus, część mailowo. Jeszcze inni otrzymywali tematy do przerobienia wraz z załączonymi zadaniami do wykonania poprzez platformy do nauki zdalnej np. MsTeams, czy w formie plików umieszczanych na szkolnych serwerach. Pomijając fakt różnego rodzaju form komunikacji szkół, rozbieżności dotyczyły także w sposobie komunikacji nauczycieli w obrębie jednej jednostki. W tej samej szkole, uczeń danej klasy przesyłał nauczycielowi polskiego prace domowe w formie maila, nauczycielowi matematyki jako pliki ładowane na szkolną chmurę, a z kolejnym wymieniał się informacjami na platformie edukacyjnej. Takie rozwiązania skutkowały tym, że to rodzice spędzali czasem i godziny na sprawdzaniu, w którym miejscu pojawił się już materiał do pobrania, czy praca domowa została poprawnie zapisana przez dziecko i odesłana właściwym dla danego nauczyciela kanałem komunikacji.

Nie dziwi zatem odsetek rodziców, którzy uważali w czerwcu 2020 roku, że nauka zdalna jest korzystna. Aż 56,8% oceniło tą formę edukacji negatywnie, a 20,5% mocno rozważało przejście na tryb edukacji domowej i ucieczkę ze szkoły systemowej.

Nauczyciele

Czy winą za tak negatywną ocenę zdalnego trybu nauczania można obarczać nauczycieli? Nie do końca. Wiosenny lockdown i decyzja o całkowitym zamknięciu szkół zapadły praktycznie z dnia na dzień. Nauczyciele zostali postawieni przed faktem, że od teraz muszą uczyć, ale w zupełnie większości nie znanej im formie. Jak dotąd, choć wiele się mówi o informatyzacji szkół, doposażeniu w komputery, tablice interaktywne, rzutniki, zdecydowana większość nauczycieli wykorzystywała podczas swoich lekcji tradycyjne podręczniki i ćwiczenia. Niewielu posiłkowało się dodatkowymi aplikacjami, platformami edukacyjnym. Tablice interaktywne z reguły były wykorzystywane do wyświetlenia materiału, który uczniowie mieli w książce. Nic więc dziwnego, że część z nich poczuła się zagubiona. Szczególnie, że prawie połowa szkół nie zapewniła szkolenia z obsługi narzędzi do prowadzenia zdalnej nauki, a ponad 60% nauczycieli musiało sobie samodzielnie zorganizować sprzęt komputerowy. Nie każdy dysponował dostępem do szerokopasmowego szybkiego łącza internetowego. Aż 50% nauczycieli bardzo narzekało na problemy z połączeniem podczas lekcji.

Poza aspektami technicznymi doszedł również problem utrzymania dyscypliny podczas wirtualnych zajęć oraz znalezienie sposobu na efektywne i skuteczne sprawdzanie postępów ucznia w nauce. W szkole, w sali lekcyjnej, nauczyciel mógł odpytać, zrobić klasówkę, kartkówkę czy zadać projekt grupowy. W wersji online przeprowadzenie sprawdzianów stało się prawie niewykonalne, szczególnie że nie było możliwości sprawdzenia, czy uczeń samodzielnie wykonuje swoją pracę.Na trudności w kontakcie z uczniami narzekało aż 52% nauczycieli, a 44,4% zdecydowanie nie miało możliwości kontrolowania postępów w nauce ucznia. Zadawanie prac domowych i wypracowań stało się najczęściej wykorzystywaną formą sprawdzenia wiedzy.

Korepetytorzy

Branża korepetytorska również odczuła skutki zmian w edukacji. Wydawało się, że uczniowie pozostawieni sami sobie, bez pomocy nauczyciela, chętniej będą korzystali z pomocy korepetytora. Tak się jednak nie stało. Głównie dlatego, że również korepetytorzy musieli zmienić formę prowadzenia zajęć. Przed pandemią stacjonarnie uczyło aż 61% korepetytorów, a 28,5% łączyło formę nauki tradycyjnej z lekcjami online. Po wybuchu pandemii, w trosce o bezpieczeństwo swoje i innych,na zajęcia w trybie zdalnym zdecydowało się aż 65,2% korepetytorów. Lekcje u ucznia czy nauczyciela prowadziło nadal jedynie 6,2% badanych.

Dlaczego zatem sytuacja korepetytorów uległa pogorszeniu?

Wszystko przez niechęć do wirtualnych form nauczania. Uczniowie oraz ich rodzice byli przekonani do tradycyjnych metod prowadzenia lekcji. Wystarczająco dużą zmianą było już przejście dzieci na naukę zdalną w szkołach. Brak zaufania co do skuteczności nauki na odległość spowodował, że sektor korepetycji również wyhamował. Nie oznacza to jednak, że nastąpił tu jakiś spektakularny krach. Chociaż 40,5% ankietowanych korepetytorów potwierdziło, że liczba ich uczniów znacznie spadła, to aż 33,4% nie odczuło żadnych negatywnych skutków, a wręcz liczba osób korzystających z usług uległa zwiększeniu.

Dlaczego korepetytor dawał radę, a szkoła nie?

Branża korepetytorów jest bardziej elastyczna jeżeli chodzi o możliwości wykorzystania materiałów alternatywnych do prowadzenia zajęć. Korepetytor nie jest ograniczony odgórnie brakami narzędzi, dostępem do aplikacji czy platform. Zresztą ideą zajęć dodatkowych czy uzupełniających jest przedstawienie szkolnego materiału w innej formie, niż ta serwowana na lekcjach. Z korepetycji korzystają z reguły uczniowie, którzy mają problem ze zrozumieniem treści przekazywanych przez nauczyciela lub chcą poszerzyć swoją wiedzę poza tą podręcznikową. Dlatego korepetytorzy już wcześniej wykorzystywali inne rodzaje materiałów, inne sposoby na przekazanie wiedzy, niż te stosowane w szkołach. To one dawały możliwości dotarcia do ucznia i zainteresowania go zagadnieniem.

Część uczniów, któr wcześniej korzystała z pomocy korepetytora, musiała zrezygnować z zajęć ze względu na gorszą sytuację finansową. Problem ten dotyczył zarówno uczniów szkolnych, ale także osób dorosłych, które dzięki zajęciom dodatkowym podnosiły swoje kwalifikacje, rozwijały pasje i zainteresowania. Wydatki na dodatkową edukację zostały w domowych budżetach mocno zredukowane. Wynikało to zarówno z problemów w pracy zawodowej, redukcji stanowisk, ale także z niepewności o przyszłość. Nikt nie wiedział ile taki stan rzeczy potrwa.

Czy w związku ze zmianą formy nauczania rynek korepetycji zmalał?

Mogłoby się wydawać, że niechęć uczniów i ich rodziców do zdalnych form nauczania spowoduje, że zmniejszy się liczba korepetytorów. Sytuacja wyglądała dokładnie odwrotnie. W marcu i kwietniu odnotowaliśmy duży wzrost rejestracji nowych użytkowników, którzy zamieszczali zwoje ogłoszenia z ofertami korepetycji. Czy to znaczy, że łączna liczba korepetytorów zwiększyła się? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ nikt wcześniej nie badał w Polsce ile dokładnie osób zajmuje się prowadzeniem korepetycji. Na pewno zwiększeniu uległa liczba osób, które zaczęły ogłaszać się w sieci i w ten sposób pozyskiwać swoich klientów. Osoby, które prowadziły zajęcia stacjonarne i liczba ich uczniów zmalała, musiały znaleźć na to miejsce nowych klientów. Serwisy internetowe stały się najlepszym miejscem do podjęcia tego typu działań. Aby dodatkowo wzmocnić swój wizerunek, ale również stać się wsparciem dla ucznia w tym trudnym czasie, blisko 33% korepetytorów dzieliło się swoimi materiałami do nauki z uczniami, a prawie 14% prowadziło darmowe zajęcia online dla osób w trudnej sytuacji finansowej. Rynek korepetycji, możemy zaryzykować takim stwierdzeniem, wyszedł z tego obronną ręką. Czy jednak podczas aktualnej jesiennej fali zachorowań również sobie poradzi? Aż 54% ankietowanych w czerwcu osób potwierdzało, że pozostaną przy zdalnej formie nauczania nawet po zakończeniu pandemii. Uczniowie też już z większą przychylnością patrzą na zdalną formę nauki z korepetytorem. Okazało się bowiem, że szeroka dostępność narzędzi i aplikacji umożliwia sprawne przeprowadzenie zajęć nie tylko językowych, ale również matematycznych i technicznych, gdzie konieczne jest pisanie czasem bardzo skomplikowanych wzorów.

Czy korepetycje zdrożały?

Wraz z inflacją, ceny wszystkich towarów i usług sukcesywnie rosną. To samo dotyczy rynku korepetycji. Błędem zatem jest twierdzenie, że ceny korepetycji wzrosły ze względu na pandemię i przymus skorzystania z pomocy korepetytora. Analizując ceny zajęć z 20 najpopularniejszych przedmiotów w kilkudziesięciu największych miastach Polski, nie stwierdziliśmy gwałtownego wzrostu cen. W pełnym „Raporcie z cen korepetycji 2020” przedstawiliśmy szczegółowe zestawienie kosztów, na jakie musi przygotować się uczeń, jeżeli chce rozpocząć naukę z korepetytorem.

Najwyższe stawki za zajęcia nadal utrzymują się z przedmiotów technicznych oraz tych nauczanych na poziomie akademickim. I nie jest to żadne zaskoczenie, ponieważ prowadzenie takich lekcji wymaga większego zakresu wiedzy od korepetytora i jest trudniejsze.

Przeliczając średnie ceny rynkowe, na podstawie dodanych ogłoszeń korepetytorów w serwisie e-korepetycje.net wynika, że najmniej uczniowie zapłacą za lekcje z nauczania początkowego. Średnio jest to kwota 37,58 zł za godzinę zegarową. Nieco droższa jest edukacja z zakresu matematyki, języka angielskiego chemii czy biologii. Na większe zarobki mogą liczyć korepetytorzy z geografii, gdzie średnia cena lekcji wynosi 54,76 zł czy języka rosyjskiego. Co ciekawe, bardzo duży rozstrzał średniej ceny zaobserwowaliśmy w przypadku nauki języka włoskiego. W Olsztynie za takie zajęcia uczeń zapłaci średnio 38,00 zł, ale już w Gorzowie Wielkopolskim kwota ta urośnie do 74,06 zł.

Podsumowując

Czy tym razem jesteśmy wszyscy gotowi na zamknięcie szkół? Na to pytanie poznamy odpowiedź pewnie za kilka tygodni, gdy będzie trwała edukacja zdalna i hybrydowa. Musimy być przygotowani na to, że jeżeli nie uda się zahamować wzrostu zachorowań, do szkół ponadpodstawowych i uczelni wyższych dołączą również dzieci ze szkół podstawowych. To będzie kolejne duże wyzwanie dla uczniów, rodziców, nauczycieli i korepetytorów. Po doświadczeniach z ubiegłego roku szkolnego wszyscy mamy nadzieję, że tym razem przejście na tryb zdalny będzie mniej bolesny dla wszystkich. Nauczyciele i uczniowie mają już pewne doświadczenie w prowadzeniu zajęć na odległość. Korepetytorzy, którzy dotychczas prowadzili jedynie zajęcia stacjonarne, zdążyli przenieść swoją ofertę edukacyjną do sieci, poznać dostępne narzędzia i nabyć praktyki. Uczniowie i ich rodzice wiedzą już, że uczyć zdalnie można się praktycznie każdego przedmiotu. Wielu z nich, chociaż szkoły do tej pory nie były zamknięte, już korzysta z edukacji online z korepetytorami. Poza kwestiami bezpieczeństwa, jest to również oszczędność czasu, który poświęcić by musieli na dojazd.

Pełny raport "Sytuacja w edukacji w czasie pandemii" dostępny poniżej:

 

 

O autorze

MF
RaportPandemia2020

Te artykuły też mogą Ci się spodobać

Rynek korepetycji – rosnący potencjał

Potwierdzają się prognozy z zeszłego roku mówiące o tym, że rynek korepetycji wciąż nabiera na sile. Świadczą o tym badania przeprowadzone przez największy w Polsce serwis ogłoszeń korepetycji e-korepetycje.net, podczas którego przeanalizowano ponad 120 tysięcy ogłoszeń.

Krótkie lekcje – czy to się opłaca?

Ile trwają lekcje, których udzielasz? 45 minut? 50? A może 60? Mniej więcej godzinne zajęcia wydają się najbardziej logicznym rozwiązaniem. Łatwo jest rozplanować taki przedział czasowy, aby lekcja miała swój logicznym rytm, w którym znajdzie się miejsce i na chwilę luźnej rozmowy, i na powtórkę materiału, i na wprowadzenie nowych informacji. A co z krótszymi zajęciami – np. takimi, które trwałyby 15-30 min? Zanim z góry odrzucisz ten pomysł, zastanów się jeszcze raz. Są sytuacje, w których to może być dobre rozwiązanie.

Dodaj ogłoszenie
Najpopularniejsze artykuły
10 najlepszych aplikacji do nauki języków obcych

Znajomość języka obcego jest praktycznie niezbędna w dzisiejszym świecie. W poniższym tekście przedstawimy Wam 10 aplikacji mobilnych, które umożliwiają naukę różnych języków obcych.

Jakie książki wybrać, aby dobrze przygotować się do matury z matematyki?

Jakie książki wybrać, aby dobrze przygotować się do matury z matematyki? Ciężko na to pytanie odpowiedzieć, ponieważ na rynku jest bardzo dużo pozycji. Przedstawiamy subiektywną listę od naszego korepetytora.

Matura ustna z angielskiego - 50 przydatnych zwrotów

Zebraliśmy 50 zwrotów z języka angielskiego, które musisz znać przed egzaminem ustnym.

Baza testów
Pobierz darmowe ebooki
i zapisz się na newsletter.
e-book




Sytuacja w edukacji
w czasie pandemii.
e-raport

Dowiedz się więcej o tej publikacji