Czy pokolenie Z jest mniej inteligentne od poprzednich generacji? Od ponad stu lat badania nad rozwojem poznawczym pokazywały stały trend: każde kolejne pokolenie osiągało lepsze wyniki w testach mierzących zdolności umysłowe. Schemat zmienił się, gdy wzięto pod lupę pokolenie Z. Neurobiolog i edukator dr Jared Cooney Horvath podczas wystąpienia przed komisją Senatu USA wskazał, że obecne pokolenie młodych ludzi (15–29 lat) jako pierwsze nie notuje dalszego wzrostu wyników poznawczych. W większości obszarów obserwowany jest spadek. Jako powód wskazał rosnącą obecność technologii cyfrowych w edukacji. Zapytaliśmy korepetytorów, czy ich codzienne doświadczenia potwierdzają ten trend.
Co mówią nauczyciele pracujący z „Zetkami”?
Uczniowie rozumieją, jak działa zasada, stosują ją, przechodzimy do kolejnych zadań, wracamy do zasady i już nie pamiętają, na czym polegała. Nie umieją uczyć się słówek ani metodą na pamięć, ani poprzez aktywne oglądanie, słuchanie. Czekają, aby podać im gotową odpowiedź. Źle reagują na dygresje, nie rozumieją, po co próbuję rozluźnić atmosferę. Czytają, ale bez zrozumienia, trzeba szesnasto-, osiemnastolatków uczyć, na co zwracać uwagę w tekście. Nie lubią nie mieć racji, szybko się poddają, łatwo złoszczą i są nastawieni na efekt. To ostatnie byłoby chwalebne, gdy nie fakt, że oczekują tego sukcesu bez nakładu pracy własnej. Jeśli już osiągną cel, to nie cieszą się z tego. W pracy z moimi uczniami mam efekty, ale często spędzam 30 procent lekcji na tłumaczeniu nie jak, ale dlaczego.
mówi jeden z uczestników ankiety.
Wypowiedzi korepetytorów pokazują powtarzające się schematy:
- uczniowie w wieku 15–29 lat częściej mają trudności z koncentracją,
- szybciej się zniechęcają, gdy napotykają trudność,
- mają problem z utrwalaniem wcześniej omówionych zasad,
- oczekują gotowych odpowiedzi, zamiast samodzielnie szukać rozwiązań.
Uczę języka niemieckiego. Osoby 40+ pracują szybciej i efektywniej niż osoby młodsze. Osoby 15-29 są często rozkojarzone albo rozproszone, nie mogą skupić się na problemie.
Mam wrażenie, że łatwiej się poddają, kiedy czegoś nie potrafią, zamiast kombinować. Kiedyś nie widziałam takiego problemu.
Cyfryzacja szkół a wyniki poznawcze
Dr Horvath przywołuje dane z 80 państw, które pokazują, że szerokie wdrażanie technologii cyfrowych w szkołach koreluje ze spadkiem wyników uczniów.
Od końca XIX wieku poprawę rezultatów tłumaczono łatwiejszym dostępem do edukacji oraz jej wydłużeniem. Obecnie, mimo że dostęp do wiedzy jest większy niż kiedykolwiek, wyraźnie spadają wyniki w zakresie:
- koncentracji,
- pamięci,
- czytania i pisania,
- rozumowania matematycznego,
- zdolności planowania i samokontroli,
- ogólnego poziomu IQ.
Zdaniem neurobiologa problem tkwi w narzędziach. Człowiek biologicznie uczy się najlepiej w relacji — poprzez interakcję z drugim człowiekiem, a nie za pośrednictwem ekranu. Swoje wystąpienie przed amerykańską komisją senacką podsumował tak:
Nawet w szkołach nie ma znaczenia, jakiej wielkości jest ekran. Czy to telefon, laptop czy komputer stacjonarny — i nie ma też znaczenia, kto go kupił. Czy został zatwierdzony przez szkołę? Czy widnieje na nim słowo „edukacja”? To nie ma znaczenia. Wszystkie te urządzenia również będą szkodzić procesowi uczenia się, a to z kolei negatywnie wpłynie na rozwój poznawczy naszych dzieci — właśnie w czasie, gdy potrzebujemy, by były bystrzejsze od nas.
Dlaczego ekrany osłabiają proces uczenia się? Kluczowy mechanizm
System uwagi człowieka ewoluował tak, by koncentrować się na jednym zadaniu w danym momencie. Kora przedczołowa, odpowiedzialna za kontrolę poznawczą, nie jest w stanie efektywnie zarządzać kilkoma konkurującymi celami jednocześnie bez wyraźnego spadku jakości działania.
Gdy koncentracja jest regularnie przerywana, pojawiają się trzy przewidywalne konsekwencje:
- Utrata czasu związana z kosztami przełączania się między zadaniami.
- Większa liczba błędów, ponieważ mózg musi jednocześnie przetwarzać kilka strumieni informacji, które wzajemnie się zakłócają.
- Słabsze utrwalanie wiedzy, ponieważ proces uczenia przesuwa się z głębokiego przetwarzania treści w stronę bardziej powierzchownych, nawykowych reakcji.
Platformy cyfrowe są projektowane tak, aby stymulować częste przełączanie uwagi, dostarczać nowych bodźców i podtrzymywać ciągłe zaangażowanie. Nawet gdy wykorzystywane są do celów edukacyjnych, aktywują te same wzorce zachowań, które utrwalamy podczas rekreacyjnego korzystania z ekranów: szybkie sprawdzanie powiadomień, scrollowanie, równoległe wykonywanie kilku czynności.
W efekcie technologia cyfrowa może kształtować nawyki związane z koncentracją, które stoją w sprzeczności z wymaganiami długotrwałej, pogłębionej nauki. Nie jest to wyłącznie kwestia silnej woli czy dyscypliny, lecz rezultat powtarzalnego warunkowania zachowań.
Czy to oznacza spadek inteligencji?
W badaniu przeprowadzonym wśród korepetytorów 53% uznało, że poziom inteligencji pokolenia Z jest porównywalny z wcześniejszymi generacjami. 33% oceniło go jako niższy, 6% jako wyższy, a 8% nie miało jednoznacznej opinii.
Jednocześnie nauczyciele wskazują, że młodzi zdecydowanie lepiej radzą sobie w obszarach takich jak: funkcjonowanie w środowisku cyfrowym (87%), przetwarzanie treści wizualnych (55%), szybkie filtrowanie informacji (49%), operowanie wieloma bodźcami jednocześnie (38%).
Z kolei największe trudności dotyczą: koncentracji (75%), czytania ze zrozumieniem (62%), zapamiętywania (51%), samodzielnej nauki (51%), logicznego myślenia (49%), rozwiązywania problemów (48%), myślenia matematycznego (35%).
Choć większość ankietowanych korepetytorów uznaje, że poziom inteligencji pokolenia Z nie odbiega znacząco od wcześniejszych generacji, bardziej szczegółowe odpowiedzi rysują mniej jednoznaczny obraz. Umiejętności, które zwykle wpływają na wynik w testach IQ — takie jak logiczne rozumowanie, koncentracja czy pamięć — są częściej oceniane jako słabsze niż u starszych roczników. Równocześnie młodzi zdecydowanie lepiej funkcjonują w środowisku cyfrowym i sprawniej posługują się nowymi technologiami.
Zebrane dane mogą więc wskazywać nie tyle na obniżenie ogólnego poziomu inteligencji, ile na zmianę profilu kompetencji z analitycznych, wymagających długotrwałego skupienia, w kierunku zdolności adaptacyjnych oraz sprawności w świecie cyfrowym.
Nie analizowałem dokładnie, którzy moi uczniowie, z jakiego pokolenia pochodzą, ale mam wrażenie, że młodsze roczniki zdecydowanie mają problem z koncentracją i samodzielnym uczeniem się. Pomimo dostępu do gigantycznej ilości wiedzy w ogólnodostępnych i nieraz bardzo dobrych źródłach rzadko z tego korzystają. Łatwo też się rozpraszają podczas zajęć, gdy dźwięk SMS'a sprawia, że muszą sprawdzić telefon. To się pojawiło dopiero po tym, jak świat opanowały smartfony, ale dzisiejsza młodzież w dużej części jest od nich uzależniona. Same możliwości intelektualne są raczej podobne do możliwości osób jeszcze sprzed dekady, ale obecnie zdecydowanie trudniej jest mi wymusić u uczniów samodzielne wykonywanie zadań. Zwykle po prostu ich nie robią i żadne tłumaczenia, że to jedyny sposób, aby utrwalić materiał, na niewiele się zdają
podsumowuje jeden z bardziej zrównoważonych głosów w ankiecie.
„Efekt Allegro” i inne wzorce pracy z „Zetkami”
Poprosiliśmy korepetytorów o podzielenie się obserwacjami dotyczącymi współpracy z uczniami z pokolenia Z oraz o wskazanie powtarzających się zachowań widocznych podczas zajęć. W pozytywnych opiniach dominuje obraz młodych osób jako świadomych siebie, komunikatywnych i zorientowanych na konkretne rezultaty. Uczniowie z tej grupy wiekowej dobrze odnajdują się w środowisku cyfrowym i sprawnie przyswajają obsługę nowych narzędzi. Część korepetytorów podkreśla również, że kompetencje społeczne „Zetek” – szczególnie w zakresie komunikacji i funkcjonowania w świecie mediów – pozostają na wysokim poziomie.
Nowe pokolenie zna swoje prawa i potrafi bronić swoich granic.
Czują się pewnie w świecie technologii i mają poczucie, że sporo już potrafią. Nie lubią marnować czasu na nudną teorię – chcą uczyć się tylko tego, co przyda im się w praktyce.
Pokolenie Z ze względu na dorastanie w środowisku z dostępem do wielu mediów i Internetu znacznie lepiej porusza się w tych środowiskach. Moim zdaniem wbrew ogólnej opinii zdolności interpersonalne pokolenia Z są na wysokim poziomie.
Wśród najczęściej wskazywanych trudności pojawia się m.in.:
- oczekiwanie natychmiastowych rezultatów („efekt Allegro”),
Nastawienie na „chce szybko się nauczyc ”, tzn. umiejętności bez wiedzy, nauki, efekt Allegro: dziś zamawiam jutro otrzymuje, czyli w 60 godz. przejde z A0 do B2.
- preferowanie szybkich, wizualnych form przekazu,
Materiały pochodzące ze starszych podręczników nie są już atrakcyjne dla pokolenia Z. Estetyka materiałów ma duże znaczenie.
Preferują szybkie, dynamiczne, efektowne formy jak wideo, gry, interaktywne platformy.
- unikanie zadań wymagających samodzielnego tworzenia treści,
Umiejętności takie jak improwizowana odpowiedź ustna czy zastosowanie jakiejkolwiek argumentacji w rozprawce (nawet w j. ojczystym) jest często wielkim problemem.
Wypieranie zadań, w których oni sami muszą coś wyprodukować, np. zadania pisemne, odpowiadanie całymi zdaniami. Chcą się uczyć tylko na zasadzie klikania w prawidłową odpowiedź, łączenia pasujących elementów, mówienia skrótami. Im mniej pracy własnej, tym lepiej
- niska odporność na frustrację,
Są bardzo drażliwi i często w zwykłych uwagach nauczyciela (nawet tych maksymalnie tolerancyjnych i życzliwych) dopatrują się osobistej urazy. Dla nich kluczowy jest przede wszystkim komfort psychiczny podczas zajęć – szukają nauczycieli łagodnych, mało wymagających i spokojnych, którzy będą ich wspierać w chwilach niepowodzeń.
- szybkie zniechęcanie się w obliczu trudności,
Jeśli napotykają jakiekolwiek trudności w nauce – szybko tracą zainteresowanie i poddają się.
- trudności w autonomicznej nauce,
Myślę, że główną różnicą w porównaniu do poprzednich pokoleń jest brak samodzielności w uczeniu się i bardzo niezdrowe podejście w tym kontekście do pracy korepetytora. Najwyraźniej to widać w pracy ze studentami, którzy w większości nie posiadają już w ogóle instynktu, by samodzielnie próbować sięgać po jakieś materiały, by poszerzać wiedzę. Oczekują pełnego kierowania procesem od korepetytora.
- niskie poczucie wartości,
Często więcej kompleksów i złe myślenie o sobie, że jest się niewystarczającym.
- przebodźcowanie i rozproszenie uwagi.
Edukacja między ograniczeniami a mądrą adaptacją
Dyskusja o miejscu technologii w edukacji nabiera tempa. Kolejne państwa podejmują decyzje o ograniczaniu dostępu dzieci i młodzieży do mediów społecznościowych. Przykłady Australii czy Francji pokazują, że nie są to już tylko teoretyczne rozważania. Równolegle trwa debata o zakazie smartfonów w szkołach. Wypowiedzi neurobiologa oraz obserwacje korepetytorów zdają się wspierać kierunek większych ograniczeń, szczególnie w kontekście koncentracji i jakości uczenia się.
Jednocześnie nie sposób ignorować faktu, że profil kompetencji młodego pokolenia ulega zmianie. Umiejętności adaptacyjne, sprawne funkcjonowanie w środowisku cyfrowym, szybkie przetwarzanie informacji czy elastyczność w zmiennych warunkach mogą okazać się atutem w świecie, w którym tempo przemian technologicznych i społecznych rośnie szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Być może nie obserwujemy prostego „spadku zdolności”, lecz proces dostosowywania się do nowej rzeczywistości informacyjnej.
Pytanie brzmi więc nie tylko: czy ograniczać technologię, ale także jak projektować edukację w świecie, w którym cyfrowe narzędzia są stałym elementem codzienności. Próba całkowitego wyeliminowania technologii z życia młodych ludzi wydaje się mało realistyczna. Z drugiej strony bezkrytyczne włączanie jej do każdej sfery nauczania może prowadzić do niezamierzonych konsekwencji. Edukatorzy stoją dziś przed zadaniem wypracowania nowych metod pracy – takich, które z jednej strony wzmacniają koncentrację, myślenie analityczne i samodzielność, z drugiej zaś uwzględniają zmieniające się nawyki poznawcze uczniów.
Warto przy tym podkreślić, że debata o technologii w szkole nie dotyczy wyłącznie różnic kompetencyjnych między pokoleniami. W grę wchodzą także inne kwestie: wpływ ekranów na zdrowie psychiczne, jakość snu, poziom stresu, relacje społeczne czy rozwój emocjonalny dzieci i młodzieży. Badania coraz częściej analizują także związek między intensywnym korzystaniem z mediów cyfrowych a obniżonym dobrostanem czy uzależnieniowymi wzorcami zachowań.
Dlatego kluczowe wydaje się nie tyle proste „za” lub „przeciw” technologii, ile stworzenie rozsądnych, opartych na dowodach regulacji. Potrzebne są rozwiązania, które chronią rozwój poznawczy i emocjonalny dzieci, a jednocześnie nie ignorują realiów współczesnego świata. To wyważone podejście – łączące wiedzę naukową, doświadczenie nauczycieli oraz odpowiedzialne decyzje legislacyjne – może stać się fundamentem nowoczesnego i odpornego systemu edukacji.
USA: debata o czasie przed ekranem
Amerykańska Senacka Komisja ds. Handlu, Nauki i Transportu zebrała się w połowie stycznia 2026 roku, aby przeanalizować wpływ czasu spędzanego przed ekranem na dzieci i młodych dorosłych. Podczas posiedzenia senatorowie wysłuchali opinii ekspertów oraz zadali szereg pytań, które mają pomóc w wypracowaniu adekwatnych rozwiązań prawnych wobec wyzwań, jakie niesie współczesna rzeczywistość cyfrowa.
Prof. Jean Twenge zwróciła uwagę na wyraźny wzrost poczucia osamotnienia, izolacji społecznej oraz liczby diagnoz depresji wśród młodzieży. Trend ten jest obserwowany od około 2012 roku — czyli od momentu, gdy smartfony stały się powszechne w USA, a obecność w mediach społecznościowych zaczęła pełnić niemal obowiązkową rolę w życiu nastolatków. Zjawisku temu towarzyszyły także inne konsekwencje: mniej czasu spędzanego z rodziną i przyjaciółmi, krótszy sen oraz pogorszenie wyników szkolnych.
W związku z tym prof. Twenge zaproponowała cztery kierunki zmian legislacyjnych:
- podniesienie minimalnego wieku korzystania z mediów społecznościowych do 16 lat (na wzór Australii),
- wprowadzenie ograniczeń wiekowych (16–18 lat) dla aplikacji z wirtualnym towarzyszem emocjonalnym opartym na sztucznej inteligencji,
- całkowity zakaz używania smartfonów w szkołach w czasie zajęć („od dzwonka do dzwonka”),
- dopuszczenie szkolnych urządzeń cyfrowych (tabletów i komputerów) wyłącznie do celów edukacyjnych, z techniczną blokadą dostępu do mediów społecznościowych, serwisów streamingowych i treści pornograficznych.
Emily Cherkin z Uniwersytetu Waszyngtońskiego wymieniła cztery kryzysy, które wywołuje nadmierne zanurzenie w świecie cyfrowym:
- Kryzys zdrowia psychicznego Korzystanie z ekranów przed 2. rokiem życia wiąże się z wyższym poziomem lęku w wieku nastoletnim. Obecnie co trzecia nastolatka w USA deklaruje, że poważnie rozważała samobójstwo.
- Kryzys edukacyjny Wraz z rosnącymi inwestycjami w technologie edukacyjne spadają wyniki z czytania i matematyki. Jedno z badań wykazało, że inwestycja w klimatyzację poprawia efekty nauki o 30% bardziej niż inwestycja w szkolne technologie. Sugeruje to nieefektywne wydatkowanie środków na EdTech.
- Kryzys kreatywności Coraz więcej dzieci ma trudność z prostą zabawą „na niby”. Ograniczenie swobodnej, analogowej zabawy osłabia wyobraźnię, a tym samym zdolność do innowacji. Dostęp do technologii w dzieciństwie nie wzmacnia kreatywności, lecz ją tłumi.
- Kryzys demokracji Długie godziny spędzane na treściach sterowanych algorytmami, często opartych na emocjach i polaryzacji, utrudniają młodym ludziom samodzielne formułowanie opinii, rozpoznawanie manipulacji i krytyczne myślenie. To podważa fundament świadomego społeczeństwa obywatelskiego.
To nie jest problem dzieci. To problem dorosłych, który uderza w dzieci. A rodzice szczególnie potrzebują Państwa pomocy. Rodzice mogą opóźniać dostęp do smartfonów i mediów społecznościowych, ale ich dzieci i tak oglądają filmy z TikToka na telefonie kolegi lub koleżanki. Rodzice blokują YouTube w domu, lecz szkolne laptopy dają dzieciom bezpośredni dostęp.
mówi Cherkin.
Doszliśmy do momentu, który wymaga, abyśmy zwolnili i zaczęli wprowadzać konkretne rozwiązania — nawet jeśli branża technologiczna nalega na coś przeciwnego. Ustawy takie jak Kids Off Social Media Act są krokiem we właściwym kierunku, ale uważam, że możemy pójść dalej. Tak jak uregulowaliśmy dostęp do alkoholu i tytoniu, tak samo możemy wprowadzić regulacje dotyczące mediów społecznościowych.
Dr Jenny Radesky z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Michigan zwróciła uwagę, że u podstaw problemu leży sposób projektowania technologii cyfrowych. Są one tworzone przede wszystkim po to, by maksymalnie angażować użytkowników i generować zyski, a nie by wspierać rozwój czy edukację.
Jak podkreśliła, wiele aplikacji i narzędzi cyfrowych konstruowanych jest tak, aby skłaniać dzieci i młodzież do spędzania w nich jak największej ilości czasu. Ten czas następnie podlega monetyzacji — poprzez reklamy, mikropłatności lub zachęcanie do wykupywania dodatkowych funkcji i rozszerzeń.
Źródła:
- Written Testimony of Dr. Jared Cooney Horvath, U.S. Senate Committee on Commerce, Science, and Transportation, https://www.commerce.senate.gov/services/files/A19DF2E8-3C69-4193-A676-430CF0C83DC2 [dostęp 19.02.2026].
- The consequences of smartphones in schools. Testimony by Jean M. Twenge, Ph.D. San Diego State University, https://www.congress.gov/119/meeting/house/118355/witnesses/HHRG-119-ED14-Wstate-TwengeJ-20250610.pdf [dostęp 20.02.2026].
- Testimony of Emily B. Cherkin, M.Ed., U.S. Senate Committee on Commerce, Science, and Transportation, https://www.commerce.senate.gov/services/files/1D3E7D98-4532-491D-AC11-B618A4F7CA53 [dostęp 20.02.2026].
- Jenny Radesky, MD, Written Testimony for the Senate Committee on Commerce, Science, and Transportation hearing “Plugged Out: Examining the Impact of Technology on America’s Youth” , https://www.commerce.senate.gov/services/files/4D82755F-D188-46F8-B063-DAC676ADCC5E [dostęp 20.02.2026].
- Lawmakers Hold Hearing on the Impact of Screen Time on Kids, C-SPAN, dr Jared Cooney Horvath 19:16-24:13, https://www.c-span.org/program/senate-committee/lawmakers-hold-hearing-on-the-impact-of-screen-time-on-kids/671683 [dostęp 19.02.2026].
- Brian Donohue, Study: Teens use cellphones for an hour a day at school, University of Washington Newsroom, 2026.
- PISA 2022 Results (Volume I): The State of Learning and Equity in Education, OECD Publishing, Paryż 2023.



