„Pamiętam nasze pierwsze spotkanie. Błagalam o 'lekcję organizacyjna', blokada przed mówieniem po hiszpańsku była wielka, wydawało mi się, że wszystko zapomniałam. A później... zaczęłam trajkotac i tak już zostało. Z naszych lekcji pamiętam właśnie szybkie przejście na hiszpański oraz to, że ogromną część spotkań wypełniał śmiech. Nie było krępującej ciszy, omowilismy wszystko od szkockiej whisky, przez wycinkę lasów, black metal, warsztaty filmowe z wielkim mistrzem, wino 'lesny dzban' aż po paragwajska zupę i narkotyki ukryte w bananach. Było wysyłanie materiałów, była punktualność, było poprawianie błędów, było subjunctivo i dobrze spędzony czas. No a teraz jest 5 gwiazdek od alumny Ewy.”
— Ewa · ponad rok temuCzytaj całość